#CzarnyProtest - lans na fejsie czy narodziny społeczeństwa obywatelskiego?

Partia Razem
Od wczoraj sporo lajkuję znajomym na fejsie. Co drugi post, jaki rzuca mi się w oczy, stanowi wsparcie protestu przeciw dzisiejszemu czytaniu w Sejmie projektu zaostrzającego penalizację aborcji. Najczęściej przedstawia on zdjęcie użytkowniczki/użytkownika ubranej/go na czarno, które opatrzone jest komentarzami oburzenia oraz hasztagiem #czarnyprotest (zainicjowała to partia Razem). Ja również wrzuciłem swoje zdjęcie w ramach solidarności z kobietami. W ciągu kilkunastu minut dostałem ze 20 lajków (jak na mnie to więcej niż sporo). Wtedy poczułem się nieswojo i zacząłem przeglądać zdjęcia znajomych bardziej uważnie...

Co zauważyłem? Bardzo typowe zjawisko, o którym wielokrotnie pisałem. Zdjęcia wystudiowane, estetyczne, z filtrami, chętnie klikalne, udostępniane i oczywiście lajkowane hurtowo. Do tego obowiązkowy czarny outfit, jakaś poza. Z czasem w akcję zaczęło angażować się coraz więcej celebrytów i wieczorem na fejsie było już bardziej stylowo, modnie, za to coraz mniej treści ważnych, protestu, wkurzenia. Nagle czernią zaczęły się zapełniać walle znajomych, którzy raczej na żadnej Manifie czy demonstracji pro choice nigdy nie byli. Poszła lawina, która wywołała morze lajków. W krótkim czasie po raz kolejny emocje wzięły górę, chęć naśladownictwa, nieodstawania, reagowania na bieżąco. Założę się, że wiele razy w myślach padały pytania: co ja mam na siebie włożyć, czy dobrze wyglądam, czy zdjęcie mnie nie pogrubia, czy treść dołączona do zdjęcia jest za bardzo / za mało radykalna? Najważniejsze i tak było to, by zdążyć w gorączce emocji wrzucić zdjęcie, by załapać się jeszcze na lajki. Dziś po południu będzie już za późno na to.



Nie neguję tego – analizuję kolejny viralowy trend. Tak wygląda teraz rzeczywistość, która odsłania w mediach społecznościowych mechanizm tworzenia wirtualnej wspólnoty i chęć przynależenia do grupy skupionej wobec wartości. Gdzieś miesza się poparcie dla sprawy z chęcią zaistnienia i zdobycia troszkę fejmu. Oczywiście w warunkach kontrolowanych, ponieważ to, jak pokazujemy się światu w social media, jest dość świadomą aktywnością obliczoną na korzyści, choćby miało to być „tylko” połechtanie ego.

Nie musi to być złe, zwłaszcza gdy przyświeca temu cel szlachetny i rodząca się świadomość praw obywatelskich i równouprawnienia. Zjawisko to pozostaje faktem i w dzisiejszych czasach stanowi ważny głos w debacie publicznej, na pewno przełoży się na frekwencję protestujących pod Sejmem. To, że kilka osób poczuje się dobrze z tego powodu, że uczestniczy we wspólnocie i wyzwoli emocje w słusznej sprawie, a relację z protestu będą oglądały w telewizji – też w porządku. Myślę, że w ten sposób rodzi się społeczeństwo obywatelskie na miarę naszych czasów - w rzeczywistości mediów społecznościowych i smartfonów ułatwiających do niej dostęp non stop. Jestem przekonany, że po kolejnej akcji viralowej, więcej osób weźmie udział w demonstracji w realu.

Innym przykładem jest trwająca obecnie akacja na fejsie robienia (i publikowania filmu) 22 pompek dla weteranów – żołnierzy zmagających się z syndromem stresu pourazowego, w która zaangażowało się sporo ludzi, również tych znanych. Dzięki temu o problemie stało się głośno, co może pomóc w ocaleniu życia i zdrowia, a przede wszystkim w uświadomienia odbiorcom, jakie są koszty bycia zawodowym żołnierzem.

Żeby nie było – popieram, solidaryzuję się, wspierałem w przeszłości i będę wspierał nadal ruch kobiet domagających się decydowania o sobie. Ja w ciążę nie zajdę i uważam, że mężczyźni nie powinni wypowiadać się za kobiety i decydować o ich ciele, losie, życiu i zdrowiu wbrew ich woli. Sporo wiem o nastolatkach, ich życiu, śledzę na bieżąco zarówno badania socjologiczne, jak i internety czy popkulturę, więc również wiem, co mogłaby oznaczać ciąża dla młodej dziewczyny. W swojej książce „Zakaz wstępu! O młodzieżowej (pop)kulturze i relacjach społecznych” podjąłem temat młodocianych matek oraz ich popkulturowej reprezentacji i - wierzcie mi – w warunkach polskich nie mają one łatwego życia. Nie jest to ani aprobowane społecznie, ani wspierane instytucjonalne, ani doceniane nawet przez tzw. „obrońców życia”, którzy skupiają się tylko na donoszeniu ciąży przez „nosicielkę płodu” (choćby to była zgwałcona 12-latka) i urodzeniu przez nią dziecka.

Informacje o proteście - TUTAJ
#CzarnyProtest pod Sejmem!

Ubierz się na czarno i przyjdź pod Sejm w czwartek o 17:00. Zaprotestujmy razem przeciw barbarzyńskiej ustawie, odzierającej kobiety z godności i bezpieczeństwa!
Są nas tysiące. Pokazałyśmy i pokazaliśmy to dziś na ulicach, w pracy, w szkołach i w internecie. Jutro zbierzemy się tam, gdzie zapadają realne decyzje o naszym życiu. Nie pozwólmy skazać się na śmierć i cierpienie!


Zobacz także:
Mój wcześniejszy post w naTemat o indoktrynowaniu młodzieży w szkole przez pro lajferów - Rośnie kolejne pokolenie wychowywane na "Niemym krzyku"
Kto popiera #CzarnyProtest - Ostaszewska, Szyc, Peszek, Rubik, Wesołowski i inni


PS.
Dorosłych zapraszam na mój fanpejdż poświęcony młodzieżowej popkulturze: Zakaz wstępu! - o nastoletnim świecie, do którego dorośli nie mają wstępu.
Trwa ładowanie komentarzy...