O autorze
Zapraszam dorosłych do świata nastolatków, o którym często nie mają zielonego pojęcia. Jestem autorem książki „Zakaz wstępu! O młodzieżowej (pop)kulturze i relacjach społecznych”, prowadzę stałą rubrykę "Świat młodzieżowych fascynacji" w „Problemach Opiekuńczo-Wychowawczych”. Pracuję w instytucie badawczym jako m.in. redaktor czasopism naukowych.

Dżesiki, Brajany, Nicole i Kłentinki. Co nowe imiona mówią nam o Polsce?

http://pl.123rf.com/
Dżesikę poznała cała Polska, gdy okazało się, że jest najmłodszą beneficjentką programu 500+. Gdy fala beki w Internecie opadła, postanowiłem przyjrzeć się modzie i mechanizmowi nadawnia imion dzieciom zainspirowanych fascynacją świata Zachodu oraz amerykańską popkulturą. Nie zamierzam się nabijać z dzieci noszących takie imiona ani wartościować, które są lepsze. To sprawa rodziców i nic nam do tego. Chcę sprawdzić, co Brajanek i Dżesika mówią nam o współczesnej Polsce.

Łatwo śmiać się z Brajanków i Dżesik – internety nie odpuszczają. Łatwo też nakreślić obraz rodziców typowego Kłentinka czy typowej Samanty. Według wyobrażeń użytkowników internetu są to głównie matki (określane jako często „Karyny”) wychowujące jedno dziecko, o niskich kompetencjach kulturowych, z Polski „B”, które są bardzo aktywne np. na forach internetowych, a przy tym ich język i sposób komunikacji wskazuje także na braki w wykształceniu. Ten model matki funkcjonującej w internecie był już wielokrotnie wyśmiewany (choćby przez fanpejdż: Beka z mamuś na forach). Matki nie mają oporów przed publikowaniem niezliczonych zdjęć swoich pociech, chwaleniem się, że ich dziecko zrobiło „kupkę” (również w wersji z ilustracją wydarzenia), stawania w obronie dziecka, gdy ktoś je atakuje. Bywają bardzo agresywne. Niewątpliwie bardzo je kochają i nie widzą poza nimi świata. Gdy dziecko zachoruje, matki stają na rzęsach, aby je uzdrowić, wówczas zasypują fora pytaniami, stresują się, zamiast pójść do lekarza. Popularne jest także odczynianie uroków, gdy małe dziecko płacze lub zachowuje się dziwnie.



Natomiast „Brajanek” stał się emblematem dziecka w modelu określanym jako „bezstresowe wychowanie”. Dziecka, któremu wszystko wolno na placu zabaw, które szaleje w miejscu publicznym, a którego matka zajęta jest paleniem papierosa i plotkowaniem, zamiast zwracaniem uwagi na to, jak się jej synek zachowuje wobec innych dzieci.

Brajanek tylko z „nizin społecznych”? Skąd ta moda?
Kilka przykładowych wypowiedzi na forach (pisownia oryginalna).

znam taka parę z osiedla, która nazwała dziecko Brajan (pisownia oryginalna). PATOLOGIA. Brak stalej pracy, kłótnie, zdrady...Niestety ale wyjątek potwierdza regułę - to jednak najcżęściej margines nadaje dziekcu dziwaczne imiona by móc choc w ten sposób ubarwić swoje szare życie i wyróżnić się jakoś wśród tej minotonii i braku perspektyw. Ja mam syna Sebastiana i nawet do głowy mi nie przyszły Blejki, Riczardy czy inne Dzejsony.

Mam dokładnie takie samo wrażanie. Sąsiadka z piwem i papierosem w ręku, max 17 lat, druga ciąża. Pierwsze imię Brajan

Znam rodzine, oboje alkoholicy, on juz doszedl do etapu, ze zbiera puszki ze smietnika, czasem nawet zjada to ,co tam znajdzie, maja 3 dzieci, w tym dwoje urodzoych w nowej rzeczywistosci europejskiej, a jak i te dzieci nosza imiona Jenifer i Brian, albo Brajan, jak kto woli i zawsze bede twierdzic, ze takie imiona nadaja dzieci osobnicy z nizim Społecznych

Temat ten wywołuje ogromne emocje, które – moim zdaniem – generowane są przez trzy kwestie. Pierwsza to negatywne nastawienie Polaków do wszelakiej inności, zwłaszcza w wydaniu obcobrzmiącym – sam zapis imion prezentuje się bardzo obco, niepolsko i to już wystarczy, by była „beka” albo hejt. Po drugie: kwestia identyfikowania dzieci z biedą, rodzinami dysfunkcyjnymi, uzależnieniami i nastoletnim rodzicielstwem jest typowym wyobrażeniem. Do tego dochodzi potworny klasizm – stygmatyzacja społeczna, której doświadczyła 16-letnia beneficjentka programu 500+, artykułowana przez poczucie wyższości. Oto mamie Wiktorii, Oliwii czy Kacpra udało się w neoliberalnym schemacie uzyskać wykształcenie czy względną stabilizację ekonomiczną, więc uzurpuje sobie prawo do wypowiadania sądów i wyśmiewania się w internecie z tzw. „patologii”. Po trzecie - ujawnia się tutaj nowy model rodzicielstwa i dotyczy on większości rodziców, który w centrum świata stawia dziecko, jego potrzeby, rozwój - obecnie miłość rodziców do dziecka i zaświadczenie o jego wyjątkowości, zwłaszcza na tle innych dzieci, jest dość powszechne. Być może także stąd chęć wyróżnienia go oryginalnym imieniem. Dotyczy to także rodziców lepiej sytuowanych, którzy w imieniu dziecka upatrują kontynuację rodową, nadając mu imię po dziadku czy babci. Jest to odwrócony trend i również ujawnia się w tym pewien snobizm, ciągłość dynastii - to kolejny trop do zbadania (w kontekście rodzącej się klasowości społeczeństwa polskiego i pogłębiających nierówności społecznych).

Polaczki cebulaczki nadają takie imiona dzieciom bo wydaje im się, że dzięki temu synek "brajanaek" skończy lepiej niż ojciec Zenek zapi***lający przy łopacie, a córeczka "dżesika" nie będzie siedzieć codziennie na kasie w biedronce - tak jak matka Krycha.

Źródło przytoczonych wypowiedzi: snobka.pl

Z tych wypowiedzi wyłaniają się aspiracje rodziców, widać to nawet w komentarzach negatywnych. Chcą dla swoich dzieci dobrej przyszłości, innego życia, którego inspiracją jest amerykańska popkultura. Mnie to nie dziwi, skoro „american dream” wciąż jest dominującym przekazem w neoliberalnym systemie – trudno się od niego odciąć, a współcześni młodzi rodzice karmieni tym byli od dziecka na każdym kroku. Jeśli dołożyć do tego koncepcję młodego rodzicielstwa, to nie dziwi fascynacja inspirowana popkulturą w wydaniu amerykańskim, globalnymi trendami, przed którymi trudno się obronić. Powiew „wielkiego świata” bywa fascynujący, zwłaszcza gdy ma się świadomość trudnej codzienności oraz braku większych szans i perspektyw. Nie tylko wynika to z gorszego wykształcenia czy jakiejś szczególnie dotkliwej biedy, są przecież rejony w tym kraju, gdzie warunki życia i perspektywy są gorsze.

Jak jest naprawdę - statystyki
Od 1 marca 2015 roku oficjalnie można nadawać dzieciom nietypowe imiona, reguluje to ustawa Prawo o aktach stanu cywilnego. Warunkiem jest nadanie maksymalnie dwóch imion oraz zgoda USC. Brajanki, Dżesiki i Samanty pojawiły się wcześniej, więc USC wydawał zgodę na spolszczoną wersję anglojęzycznych imion.

Według statystyk MSWiA w 2014 roku najpopularniejszymi imionami były: Hanna, Lena, Zuzanna, Julia, Maja, Zofia oraz Jakub, Kacper Antoni, Filip, Jan, Szymon, a więc te „tradycyjne” i w miarę bezpieczne. W statystykach pojawiają się także imiona: Kewin, Kevin, Brajan, Brayan, Xavier, Nicole, Nicola, Jessica, Vanessa, Marika, Dorian, David, Beniamin, Alexander, Alex, Maya, Denis, Aron, Jonatan, Rita, Viviana, Nicolas, Victor. Pojawiają się także takie imiona, jak: Mieszko, Gniewko, Gniewomir, Dobrawa, Ziemowit, czyli te identyfikowane ze staropolskimi tradycjami. Obie wersje są obecnie dość „egzotyczne”. Jednak tytułowej Dżesiki brak w zestawieniu (źródło: MSWiA).

Idole popkultury nie inspirują aż tak bardzo (jeszcze...)
Sprawdziłem w statystykach, czy współcześni najwięksi idole popkultury, o których codziennie czytamy w mediach, stali się inspiracją dla rodziców. I okazuje się, że nie. Weźmy członków zespołu One Direction: Harry, Louis, Zayn, Liam, Niall – takich imion brak w zestawieniu, a przecież imię Harry nie brzmi specjalnie obciachowo i kojarzy się także z angielskim księciem. Nie ma także imion popularnych Kardashianek, jak Kim czy Kylie (idolka nastolatek), nawet samo imię Kylie (w wersji spolszczonej brzmi całkiem ładnie i może kojarzyć się z uznaną gwiazdą - Minogue). Nie ma Justina (Biebera) ani Dżastina. Nie ma także Britney ani Britnej (Spears). Na liście imion jest za to Selena (może być od Gomez – idolki nastolatków), ale imię to jest dość oswojone. Brak Demi (Lovato), Miley (Cyrus), Christiny (Aguilery). To imiona, które przychodzą mi do głowy, ale może polscy fani jeszcze nie dorośli , więc rodzicami zostaną za jakiś czas, wówczas imiona dzieci ich rówieśników nie będą raziły aż tak bardzo. Internet ułatwia sprawę, dlatego że spora część komunikatów jest po angielsku, a nieustanna wymiana informacji sprawia, że wiele z obcobrzmiących imion staje się oswojone.

Dżesiki i Brajanki – czas skończyć z beką
Myślę, że czas skończyć z beką. Dzieci nie są winne ani miejsca, w którym się urodziły, ani kompleksów rodziców, ani tego, jak mają na imię. Czym się różni mama Brajanka pokazująca na Facebooku zdjęcia jego „kupki” i niezliczoną liczbę fotografii od wielkiego menedżera z korporacji, który chwali się w mediach społecznościowych kolejną wyprawą do egzotycznego miejsca lub celebrytki pozującej w pożyczonym od projektanta ubraniu za kilka tysięcy złotych? Ci lepiej sytuowani powiedzą, że nie publikują zdjęć z sytuacji intymnych, ale w dobie przewartościowań wielu zasad, pokazanie nowego mercedesa czy zdjęcie drogiego dania w restauracji również może być (nie twierdzę, że jest) komunikatem wynikającym z kompleksów i presji udowadniania, że odniosło się sukces. To także odzieranie siebie z intymności i prywatności oraz komunikowanie własnego sukcesu. Tego samego chcą dla swoich dzieci – jak wynika z komentarzy – rodzice Dżesik i Kłentinków. Wszyscy aspirujemy, każdy z innego miejsca i startu, każdy z nas według swojej miary definiuje życiowe szczęście czy sukces. Mamy Brajanków także chcą zademonstrować wyjątkowość swoje dziecka i miłość do niego.

Bieda nie jest śmieszna, aspiracje wyrażone w pragnieniu lepszego świata dla swojego dziecka także. Poza tym – może faktycznie części rodziców takie imiona się podobają, tak po prostu, i chcą wyróżnić swoją pociechę wśród innych pociech.
Trwa ładowanie komentarzy...