Trochę kultury, panie pośle! Dzieci patrzą…

Fot. shutterstock.com/Luis Molinero
"Takie będą Rzeczypospospolite, jakie ich młodzieży chowanie. Nadto przekonany jestem, że tylko edukacja publiczna zgodnych i dobrych robi obywateli" (Jan Zamoyski, 1600 rok). Jeśli miarą wpajania najmłodszym postaw obywatelskich miałaby być kultura wypowiedzi posłów i senatorów, to wyrośnie schamiałe, prymitywne, przemocowe pokolenie, które komunikuje się agresywnie, potocznie, byle jak. Czy o taką Polskę walczycie, panowie posłowie i panie posłanki?

Obserwuję z uwagą postawy obecnej reprezentacji obywateli oraz obywatelek w parlamencie i ze zdumieniem stwierdzam fakt tak oczywisty, że aż głupio mi jest, że muszę o tym napisać. Już na etapie kampanii wyborczej pojawiły się w przestrzeni publicznej wypowiedzi urągające przyzwoitości, kulturze, wychowaniu. Pojęcie „wstydu” zdezaktualizowało się, to wiemy od jakiś kilkunastu lat, gdy debata publiczna stała się jedną wielką przepychanką słowną. Również dzięki czołowym dziennikarzom, którzy tak dobierali gości do swoich programów, by wyszła z tego jatka słowna - zamiast pilnować merytoryki. Internet także nie ułatwił sprawy – tutaj wszelkie granice zostały przekroczone dawno temu. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że na to wszystko patrzą dzieci i młodzież. Dzięki dorosłym będącym u władzy, osobom publicznym, celebrytom, uczą się najgorszej możliwej formy komunikowania się – mowy nienawiści, przekleństw i obrzucania się błotem.



Dlaczego młodzi ludzie chcą przeklinać?
Powodów, dla których dzieci i młodzi ludzie przeklinają jest wiele. Najważniejsze z nich to wzorce zachowania – gdy widzą, że przeklinanie staje się atrybutem fajności, dla szpanu, by poudawać dorosłego. Ale także by zademonstrować swoją siłę i dominację, co łączy się często z przemocową postawą, zwłaszcza gdy wulgaryzmy wzmacniają agresję. Przeklinanie daje także poczucie odwagi, udawanej swobody, zerwania się ze smyczy. Ważnym aspektem jest także potrzeba przynależności do grupy – poczucie akceptacji rówieśniczej jest kluczowe z perspektywy rozwojowej. Konotacje związane ze „złym” wychowaniem również mają znaczenie – „grzeczne” dzieci wiedzą, że przeklinać nie można. Choć nie wiązałbym tej praktyki wyrażania ekspresji ze statusem społecznym czy przynależnością klasową, gdyż dzieciaki z tzw. „dobrego domu” nigdy święte nie były.

Wreszcie, bardzo istotne, młodzi ludzie przeklinają, dlatego że nie czytają. Mają ubogie słownictwo, trudności z wyrażaniem stanów emocjonalnych. Łatwiej rzucić mięsem, niż skonstruować wypowiedź o bardziej wymagającej strukturze i zasobie leksykalnym.

Język schamiał
Wulgaryzmy są wszędzie: w mediach, w grach wideo, na murach, na ulicy. Ostatni przykład wypowiedzi Mikołaja Lizuta z programu „Na językach” także świadczy o pewnej swobodzie (delikatnie mówiąc) wyrażania opinii. Obiło się to szerokim echem i m.in. to jego wypowiedź stała się dla mnie asumptem do publicznego wyrażenia niezgody na łamanie standardów językowych w mediach. Lizut o modelkach powiedział: Jaki, k****, talent? Ma mieć ładnego ryja i zgrabną dupę. To jest jakieś pieprzenie bez sensu. Osobowość trzeba mieć, jaką, k****, osobowość? Że to lata pracy, żeby osiągnąć coś tam. Wystarczy mieć ładnego ryja! Jak donosi Pudelek, gospodyni programu Agnieszka Szulim zanosiła się ze śmiechu, a po kilku dniach stwierdziła, że już nie będzie w jej programie niecenzuralnych wypowiedzi. Szulim jako prowadząca rodzinny program z udziałem małych dzieci („Aplauz, Aplauz!”) powinna pilnować się jeszcze bardziej.

Do tego, że przekleństwa zawsze ujdą w mediach społecznościowych zdążyliśmy się przyzwyczaić. Facebook tego nie cenzuruje. Dzieciaki wpatrzone w swoich idoli podchwytują wypowiedzi pełne mowy nienawiści, ale także te nacechowanych pozytywnie, choć pełne wulgaryzmów. Pisałem wcześniej o szkolnej aferze z utworem Gangu Albanii, gdy uczniowie świetnie się bawili do piosenki na szkolnej dyskotece i najgłośniej wyśpiewywali przekleństwa, na które składał się refren (Skandal w podstawówce).

Boli bardziej, gdy opiniotwórcze dzienniki i czasopisma wrzucają przekleństwa jako cytaty. Jeszcze kilka lat temu to było nie do pomyślenia. Język schamiał. Pytanie retoryczne: jaki wpływ miała dekada dyskursu politycznego na pokolenie młodzieży właśnie w kwestii polszczyzny?

I gwoli ścisłości: to nie język schamiał, tylko użytkownicy języka…

Język parlamentarny
Wreszcie posłowie. Paweł Kukiz przezwał dziennikarkę Krystynę Opozdę i zamienił samogłoskę w jej nazwisku. Ten chamski wpis na Facebooku usunął, potem dość lakonicznie przeprosił. Natemat.pl również się nie popisało, gdy przekleństwo pojawiło się w tytule artykułu – można było wykropokrować, wszyscy i tak zrozumieliby, o co chodzi (przykład tutaj). Janusz Korwin-Mikke z kolei ciągle przekracza granicę swobodnej wypowiedzi w świetle kamer – znów ostatnio było o „śmieciu ludzkim”, czyli potencjalnych biorcach świadczenia proponowanego przez PiS. Granicę tę wielokrotnie przekraczała posłanka Krystyna Pawłowicz. Stefan Niesiołowski także bywał brutalny w wypowiedziach ekspresyjnych, choć na tle swoich oponentów politycznych nie robi już specjalnego wrażenia. Każda debata w poprzedniej kadencji Sejmu dotycząca spraw ważnych dla części obywatelek i obywateli była stekiem bluzgów. Nawet w dość wyważonym Senacie, gdy debatowano nad ustawą o uzgodnieniu płci, posypały się okrutne słowa. Dość rozczarowujące okazało się podczas ujawniania rozmów w „aferze taśmowej”, że w zasadzie wszyscy politycy, nawet ci eksponujące swoje maniery „ze sfer wyższych”, siarczyście przeklinali. To bardzo oburzało ludzi.

Takie będą Rzeczypospospolite, jakie ich młodzieży chowanie. Nadto przekonany jestem, że tylko edukacja publiczna zgodnych i dobrych robi obywateli (Jan Zamoyski, 1600 rok). Jeśli miarą wpajania najmłodszym postaw obywatelskich miałaby być kultura wypowiedzi posłów i senatorów, to wyrośnie schamiałe, prymitywne, przemocowe pokolenie, które komunikuje się agresywnie, potocznie, byle jak. Politycy biją się między sobą o uwagę mediów, czują się bezkarni w szkalowaniu ludzi, a zapominają, że ich słowa docierają także do najmłodszych. I znajduje to swoje odbicie w internecie, gdzie młodzi ludzie wypowiadają się ze swobodą i brawurą. O ironio, mówiąc językiem jak najbardziej parlamentarnym, gdy przykład idzie z góry.

Paweł Kukiz tłumaczył się później, że puściły mu nerwy. Jako polityk cieszący się poparciem społecznym, który ma decydować o losie Polek i Polaków, w tym o losie najmłodszego pokolenia, powinien się ugryźć w język i wziąć odpowiedzialność za słowa. Zwłaszcza że ma poparcie części młodych ludzi, przyszłego elektoratu, którzy są zapatrzeni w niego jak w obrazek. I nie on jeden, tylko wszystkie osoby publiczne. Odczuwam brak autorytetów moralnych, by głos piętnujący tę formę agresji był słyszalny. Hejting to nic innego, jak konsekwencja tego zjawiska.

Trochę kultury, panie pośle. Dzieci patrzą…

Dodatek: Kultura wypowiedzi w ustawach
Zadałem sobie trud przeczytania ustawy o wykonywania mandatu posła i senatora (1995), nie znalazłem w niej nic, co wskazywałoby na wartości poszanowania kultury (mówiąc ogólnie), poza formułą, że wybraniec ma rzetelnie i sumiennie wykonywać obowiązki wobec Narodu, strzec suwerenności Ojczyzny i dobra obywateli, przestrzegać porządku prawnego Rzeczypospolitej Polskiej. Również Komisja Etyki Poselskiej w załączniku do uchwały Sejmu RP z dnia 30 lipca 1992 r. ujęła to lakonicznie: Do zakresu działania Komisji należą sprawy opracowania „Zasad Etyki Poselskiej”, ich uzupełniania i korygowania oraz upowszechnianie ich wśród posłów, rozpatrywanie spraw posłów, którzy zachowują się w sposób nie odpowiadający godności posła, rozpatrywanie spraw wynikających z Rejestru Korzyści i majątkowych oświadczeń poselskich.

Za to parlamentarzyści w trosce o język polski przegłosowali ustawę o języku polskim (Dz.U. 1999 nr 90 poz. 999), a w niej zapisali, że:
Art. 3. 1. Ochrona języka polskiego polega w szczególności na:
1) dbaniu o poprawne używanie języka i doskonaleniu sprawności językowej jego użytkowników oraz na stwarzaniu warunków do właściwego rozwoju języka jako narzędzia międzyludzkiej komunikacji;
2) przeciwdziałaniu jego wulgaryzacji;
3) szerzeniu wiedzy o nim i jego roli w kulturze;
4) upowszechnianiu szacunku dla regionalizmów i gwar, a także przeciwdziałaniu ich zanikowi;
5) promocji języka polskiego w świecie;
6) wspieraniu nauczania języka polskiego w kraju i za granicą.
2. Do ochrony języka polskiego są obowiązane wszystkie organy władzy publicznej oraz instytucje i organizacje uczestniczące w życiu publicznym
.
Trwa ładowanie komentarzy...