O autorze
Zapraszam dorosłych do świata nastolatków, o którym często nie mają zielonego pojęcia. Jestem autorem książki „Zakaz wstępu! O młodzieżowej (pop)kulturze i relacjach społecznych”, prowadzę stałą rubrykę "Świat młodzieżowych fascynacji" w „Problemach Opiekuńczo-Wychowawczych”. Pracuję w instytucie badawczym jako m.in. redaktor czasopism naukowych.

„Ty imigrancie!”

Fot. shutterstock
Zaczęło się... Nadal jest "w modzie" szkolnej wyzwisko "ty pedale!", ale pojawiło się całkiem nowe: "ty imigrancie!". Medialna i internetowa nienawiść przeniosła się do szkół. Są już pierwsze ofiary uprzedzeń motywowanych na tle etnicznym. Szkoła ma dużo instrumentów, by zapobiegać agresji rówieśniczej. Jeszcze nie jest za późno na wdrożenie programów antydyskryminacyjnych. Czy nadchodzi fala przemocy w szkołach?

Pamiętam „żarty”, jakie pojawiły się rok czy dwa lata temu na fali „debaty” publicznej dotyczącej zapłodnienia pozaustrojowego, która to sprawiła, że otrzymaliśmy „nowy konstrukt tożsamościowy” – dzieci z in vitro. Wyobraźcie sobie podwórko, szkolne boisko. Stoi gromada dzieci, powiedzmy: dwunastoletnich, obok przechodzi chłopak czy dziewczynka i zostaje wytknięty palcami, następnie obrzucony wyzwiskami, które separują od wspólnoty rówieśniczej: „Ooo, in vitro idzie!”. Nierealne? Kilka lat temu – owszem. Obecnie? Nie byłbym taki pewien.

W przestrzeni publicznej pojawiły się osoby naznaczone bruzdą na czole, schorowane, zmutowane, nieludzkie, poczęte bez udziału „boskiej” sprawczości. To nieważne, że niczym nie różnią się od innych osób, a wiele z nich nigdy się nie dowie o metodzie poczęcia. Bo nie jest to ważne. To nie ma znaczenia, że jeszcze nie tak dawno temu w ogóle ta metoda miała wyłącznie pozytywny odbiór i była polecana jako skuteczna metoda walki z bezpłodnością. W kilka lat zmieniło się bardzo wiele w temacie, który przecież nie powinien budzić żadnych emocji, chyba że wyłącznie pozytywne. Do tego dochodzi bardzo niebezpieczny pomysł, by stygmatyzować osoby poczęte metodą in vitro poprzez oznaczenie metody poczęcia w dokumentacji USC.

To tylko przykład, by unaocznić, jak w krótkim czasie doszło do wyodrębnienia na fali stygmatyzacji nowej „grupy społecznej”. Za chwilę, być może, formalnie odnotowywanej w urzędowej dokumentacji. Ile złych rzeczy o sobie, o swoich dzieciach, musieli się nasłuchać rodzice. Mimo że gdyby ktoś kilka lat temu mówił im, że ich wybory będą piętnowane publicznie przez ważne w życiu publicznym osobistości, to zareagowaliby pewnie śmiechem.

Teraz mamy czystą nienawiść skierowaną do imigrantów. Czytam na portalu Strajk.eu: Szóstoklasista ze Świnoujścia został pobity przez swoich rówieśników, którzy postanowili zastosować się do zaleceń uczestników antyimigranckiej demonstracji. Wszystko dlatego, że chłopiec miał ciemną karnację skóry. Dwunastolatek został brutalnie skatowany tuż po zakończeniu lekcji. Przerażony chłopiec próbował uciekać przed grupą rówieśników krzyczących „Ty imigrancie!”, jednak w końcu został powalony na ziemie i skopany. Sprawcy podczas rozmowy ze szkolnym pedagogiem wyznali, że zainspirował ich islamofobiczny marsz, który przeszedł ulicami Świnoujścia w ostatni weekend. Zdarzenie jest o tyle wstrząsające, że agresorzy i ofiara znali się od początku edukacji, czyli od siedmiu lat. całość tutaj

Dyrekcja szkoły zapowiedziała wdrożenie programów antydyskryminacyjnych. I słusznie. Bo należy przeciwstawiać się rówieśniczej przemocy, dusić ją w zarodku, a z uprzedzeniami na tle pochodzenia etnicznego (i każdego innego) należy walczyć. Najbardziej przeraża fakt, że agresorzy znają chłopaka wiele lat. Chodzą razem do szkoły całą podstawówkę. Może razem kopali piłkę na boisku. Wystarczyły dwa miesiące medialnej nagonki, aby chłopiec z fajnego kumpla, widywanego codziennie, stał się Innym, elementem obcym, stanowiącym zagrożenie.

To, co dwunastolatki mają w głowach nie bierze się z powietrza. Powtarzają to, co usłyszą od rodziców i karmią się pełnymi nienawiści treściami dostępnymi w Internecie. W mediach pojawiło się bardzo dużo wywiadów z dawnymi imigrantami, którzy od lat mieszkali w Polsce, tutaj się wykształcili, założyli rodziny, pracowali, otrzymali obywatelstwo, a dopiero teraz zaczęli się bać. Dwa miesiące! Tyle media wałkują temat imigrantów. Tylko tyle czasu wystarczyło, by kolega z klasy stał się obiektem szykan i agresji fizycznej.

Nie jest dobrze. Nie sądzę, by był to incydent. Z dnia na dzień fala nienawiści wobec imigrantów się zwiększa. Za chwilę internetowe hejty przekroczą granice wirtualnego świata. Można było przeczytać w mediach, że „pani z tramwaju” w Warszawie nakrzyczała na Hiszpanów (śniadych mężczyzn), a inna dała na ulicy Syryjce, mieszkającej w Polsce od lat, 10 zł. Niby miły gest, ale podszyty stygmatyzacją.

Jedno jest pewne, dzieci należy chronić szczególnie. Szkoła ma być miejscem wolnym od przemocy. Co więcej, szkoła ma obowiązek kształcenia w duchu poszanowana odmienności i wychowywać przyszłych obywateli pozbawionych uprzedzeń. I należy zrobić wszystko, by wdrażać programy antydyskryminacyjne. Dzieci imigranckie w Polsce już są i pojawią się kolejne, będą musiały realizować obowiązek edukacyjny. Co oznacza, że sprawy nie zamiecie się pod dywan. Lepiej przygotować uczniów wcześniej na to, bo dzieci nie są niczemu winne.

Pamiętajmy, że nikt nie rodzi się z uprzedzeniami w głowie!

A hejterzy, agresorzy, pałający nienawiścią do wszystkich obcych niech lepiej pomyślą o polskich dzieciach wyrwanych ze szkół, które zostały przyjęte z otwartymi ramionami do szkół brytyjskich i otoczone należytym wsparciem, także rówieśniczym.

Na zakończenie tej historii, fragment listu otwartego, jaki został wystosowany do minister edukacji Joanny Kluzik-Rostkowskiej, autorstwa władz Związku Nauczycielstwa Polskiego, Fundacji na rzecz Różnorodności Społecznej i Polskiej Akcji Humanitarnej:
Nie możemy zgodzić się z minister Joanną Kluzik-Rostkowską, która poinformowała, że szkoły przygotowane są na przyjęcie dzieci uchodźców. Przygotowanie szkół nie polega bowiem na zapewnieniu miejsca w klasach, kolorowego papieru i ołówków. Jeśli dzieci uchodźców mają poczuć się w polskich szkołach dobrze, należy już dziś przystąpić do stworzenia koncepcji kształcenia dzieci uchodźców i współpracy z ich rodzicami. (treść całego listu tutaj)

Dobrze, że taki głos trzech ważnych organizacji się pojawił.

Nie jest moim celem pisanie artykułu naukowego, dlatego zrezygnowałem z podawania statystyk (zwykle posiłkuję się źródłami). Chciałem zasygnalizować problem, choć nie sądziłem, że tak szybko pojawi się agresja rówieśnicza w szkołach napędzana medialną nagonką. Czytelnikom i Czytelniczkom chcącym zapoznać się z sytuacją dzieci imigrantów w kontekście polskiej edukacji, polecam następujące publikacje naukowe, a nie emocjonalne:

Małgorzata Kosiorek, Sytuacja dzieci imigrantów w świetle polskiej polityki oświatowej,
Wanda Baranowska, Małgorzata Kosiorek, Uczniowie Imigranci – wyzwanie dla narodowej edukacji w perspektywie doświadczeń z projektu „Portfolio of Integration” (POI),
Ośrodek Rozwoju Edukacji, Program „Wielokulturowość w szkole/uczeń cudzoziemsk, duży wybór tekstów odnoszących się do dzieci imigrantów
Stowarzyszenie „Vox Humana”, Projekt „Imigranci w polskiej szkole
Trwa ładowanie komentarzy...